BepiColombo, wystrzelona w 2018 roku, zbliża się do Merkurego i prawdopodobnie w listopadzie wejdzie na jego orbitę. Misja może dostarczyć danych potrzebnych do oceny hipotezy, według której około 4,5 mld lat temu Merkury zderzył się z Ziemią. W wyniku kolizji w przestrzeń miało trafić tyle materii, by powstał z niej Księżyc.

Merkury wyróżnia się bardzo dużym jądrem, stanowiącym około 65 proc. jego masy. Dla porównania jądro Ziemi odpowiada za 32 proc. masy planety. Naukowcy podejrzewają, że potężne zderzenie mogło oderwać większość lżejszych, zewnętrznych warstw Merkurego i pozostawić gęste jądro przykryte cienką skorupą. Inną możliwością jest to, że część utraconego materiału stała się składnikiem Ziemi i Wenus.

Sonda składa się z dwóch orbiterów: Mercury Planetary Orbiter Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz Mercury Magnetospheric Orbiter japońskiej agencji JAXA. Instrumenty zbadają skład mineralny i pierwiastkowy powierzchni planety, a także pozwolą sporządzić jej mapę w wyższej rozdzielczości niż wcześniejsze misje. Naukowcy chcą sprawdzić również, czy na Merkurym występuje woda, czy planeta pozostaje aktywna geologicznie, co przyciemnia jej powierzchnię i w jaki sposób powstaje jej pole magnetyczne. Wcześniejsza sonda Messenger wykryła tam podwyższone poziomy potasu i toru oraz materię organiczną.

Źródła