Były minister obrony narodowej został zapytany w Radiu ZET o reakcję Polski na ewentualny rosyjski atak na Estonię, Łotwę lub Litwę. Odpowiedział, że polscy żołnierze powinni bronić Polski, a bezpieczeństwo kraju należy opierać na silnych sojuszach i współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Wskazał przy tym, że Polska graniczy z Rosją, która — w jego ocenie — faktycznie objęła swoje wpływy na Białorusi.

Wypowiedź spotkała się z krytyką przedstawicieli koalicji rządzącej i Lewicy. Rzecznik rządu Adam Szłapka ocenił, że Błaszczak podważył art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, przewidujący wzajemną pomoc państw NATO w razie zbrojnego ataku na jednego z sojuszników. Podobne zarzuty sformułowali wiceszef MON Cezary Tomczyk, poseł Razem Maciej Konieczny oraz przedstawiciele Polski 2050.

Art. 5 uznaje napaść na jednego lub kilku członków Sojuszu za atak na wszystkich. Państwa NATO zobowiązują się do udzielenia pomocy, ale zakres reakcji pozostaje decyzją każdego z nich i przepis nie nakazuje wysłania wojsk. Błaszczak odpowiedział Szłapce, że za rządów PiS współpraca militarna Polski z państwami bałtyckimi była szczególnie rozwinięta, a krytykę polityków koalicji uznał za nieuzasadnioną.

Źródła