Na pierwszy rzut oka można uznać, że polski rynek leków jest związany przede wszystkim z Europą. Pierwszą dziesiątkę dostawców gotowych produktów leczniczych do Polski tworzą wyłącznie państwa europejskie. Taki obraz jest jednak tylko częścią całego łańcucha produkcji. Aby dokładniej zrozumieć, skąd pochodzą leki dostępne w Polsce, trzeba rozdzielić gotowy produkt od substancji, która odpowiada za jego działanie.

Gotowy lek to nie cały łańcuch dostaw

Gotowy produkt leczniczy to preparat, który trafia do obrotu w postaci przeznaczonej dla pacjenta. Może być to na przykład tabletka, kapsułka albo inna forma leku. API, czyli substancja czynna, jest natomiast składnikiem odpowiedzialnym za działanie preparatu. Te dwa elementy mogą pochodzić z różnych miejsc.

Europejski producent może więc wytwarzać, pakować lub sprzedawać gotowy lek, a jednocześnie korzystać z substancji czynnej dostarczanej spoza Europy. Kraj, z którego Polska bezpośrednio kupuje gotowy produkt, nie musi być tym samym krajem, w którym powstały wszystkie jego składniki. To kluczowe rozróżnienie przy analizie bezpieczeństwa dostaw.

Według „Mapy Zależności Lekowej”, zaprezentowanej 20 sierpnia przez Centrum Strategii Rozwojowych we współpracy z The Healthcare Economics Foundation, większość gotowych leków trafia do Polski z Europy. Jednocześnie ich produkcja często opiera się na substancjach czynnych z Chin, Indii i Korei Południowej.

Azjatyckie surowce w europejskim produkcie

W niektórych grupach substancji czynnych udział dostawców z Azji przekracza 75 proc., a w skrajnych przypadkach zbliża się do 100 proc. Oznacza to, że europejski udział w dostawach gotowych leków nie pokazuje pełnej struktury zależności. Na poziomie produktu końcowego dominują państwa europejskie, ale na poziomie API znaczenie dostawców azjatyckich może być znacznie większe.

To właśnie na tym poziomie może pojawić się podatność całego rynku. Zakłócenia dostaw surowców poza Europą mogą wpływać na dostępność leków w Polsce, nawet wtedy, gdy gotowy produkt jest kupowany od europejskiego producenta. Problem nie musi więc zaczynać się w kraju, z którego lek bezpośrednio przyjeżdża do Polski. Może powstać wcześniej, na etapie pozyskiwania substancji czynnej.

Przykładowo: jeśli gotowy preparat pochodzi od europejskiego dostawcy, jego europejskie pochodzenie opisuje miejsce dostarczenia produktu do Polski. Nie przesądza natomiast o tym, skąd pochodzi API wykorzystane w produkcji. Właśnie dlatego analiza samego importu gotowych leków może prowadzić do niepełnego obrazu zależności.

Dlaczego ważne są różne poziomy analizy

Dane dotyczące bezpośredniego importu produktów leczniczych i farmaceutycznych pokazują relacje handlowe między Polską a dostawcami gotowych produktów. W tym ujęciu Chiny odpowiadają za 1,24 proc. wartości bezpośredniego importu tych produktów do Polski, a Indie za 0,92 proc. Te wartości nie opisują jednak udziału tych państw w dostawach wszystkich substancji czynnych wykorzystywanych później w lekach.

Różnica wynika z tego, że gotowy lek i API są analizowane osobno. Niewielki udział danego kraju w bezpośrednim imporcie gotowych produktów może współistnieć z wysokim udziałem dostawców z tego kraju w określonych grupach substancji czynnych. Europejski producent może być zatem ważnym dostawcą dla Polski, a jego łańcuch zaopatrzenia może pozostawać zależny od partnerów z Azji.

Taki sposób patrzenia przydaje się także przy interpretacji informacji o bezpieczeństwie lekowym. Sam fakt, że lek jest kupowany w Europie, nie oznacza automatycznie, że cały proces jego powstawania odbywa się w Europie. Do oceny zależności potrzebne są co najmniej dwa pytania: skąd pochodzi gotowy preparat oraz skąd pochodzi substancja czynna.

Co pokazuje „Mapa Zależności Lekowej”

Analiza przygotowana przez Centrum Strategii Rozwojowych i The Healthcare Economics Foundation porządkuje te dwa poziomy. Wykorzystuje dane Eurostatu, aktualne na 2 lutego 2026 r., i rozdziela gotowe leki od API. Dzięki temu pokazuje nie tylko kierunek bezpośredniego importu, ale także znaczenie dostawców substancji czynnych dla produkcji leków.

Najważniejszy wniosek jest prosty: zależność rynku nie kończy się na granicy państwa, z którego przyjeżdża opakowanie leku. Może obejmować także wcześniejsze etapy produkcji. Jeśli w konkretnej grupie API udział dostawców z Azji przekracza 75 proc., to zakłócenie dostaw w tej części łańcucha może mieć znaczenie dla produktu wytwarzanego lub kupowanego w Europie.

Dla czytelnika oznacza to praktyczną zasadę interpretacji danych: informacje o kraju pochodzenia gotowego leku warto odczytywać razem z informacjami o pochodzeniu substancji czynnych. Dopiero oba poziomy pokazują, jak zbudowany jest rynek i gdzie znajdują się jego najważniejsze zależności. Polska może więc kupować leki głównie od europejskich dostawców, a zarazem pozostawać pośrednio związana z dostawami surowców z Chin, Indii i Korei Południowej.

Źródła