Wiceszef MON Paweł Zalewski powiedział, że Polska nie chce głowic nuklearnych na swoim terytorium, choć zamierza uczestniczyć w nuklearnym odstraszaniu NATO. Później wyjaśnił, że Polska uzyskała możliwość udziału w programie DCA (Dual Capabilities Airborne), który jest wstępem do Nuclear Sharing, ale nie oznacza składowania broni jądrowej w kraju. Do jego wypowiedzi krytycznie odniósł się były szef BBN gen. Stanisław Koziej, oceniając ją jako błąd strategiczny.
Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że stanowisko rządu pozostaje jednoznaczne: Polska jest zainteresowana udziałem w NATO Nuclear Sharing. Minister obrony przekazał również, że prowadzone są rozmowy o uczestnictwie w europejskim nuklearnym parasolu ochronnym. W programie NATO uczestniczą obecnie Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i Turcja. Stany Zjednoczone rozmieszczają tam bomby B61, które w czasie pokoju pozostają pod ich wyłączną kontrolą. Ewentualne użycie wymaga decyzji w ramach natowskiej Grupy Planowania Nuklearnego, zgody prezydenta USA oraz państwa gospodarza. Państwa uczestniczące zapewniają samoloty i wyszkolonych pilotów. W Europie znajduje się około 100 amerykańskich bomb B61.
