26 sierpnia zespół kampanii INSPYRE obserwował takie zjawisko nad pożarem Wildhorse we wschodnim Idaho. Chmura pirokumulonimbus powstała niespodziewanie nad intensywnym ogniem. Tego typu formacje mogą wytwarzać wyładowania, deszcz i silne wiatry, które dodatkowo zmieniają zachowanie pożaru. Największe z nich unoszą dym na wysokość 10–15 kilometrów, a więc do stratosfery.

Przez sześć tygodni badacze wykonywali loty samolotem Gulfstream z bazy w pobliżu Boulder w Kolorado. Pobierali cząstki dymu i próbki gazów, fotografowali kryształki lodu oraz mierzyli promieniowanie przechodzące przez chmury i odbijające się od nich. Samolot ER-2 NASA, wyposażony w 14 instrumentów, śledził z góry intensywność pożaru, prędkość prądów wstępujących, dym i właściwości chmur. Te same zdarzenia obserwowano także z ziemi za pomocą ciężarówek z czujnikami.

Naukowcy chcą ustalić, jak takie chmury wynoszą dym, jak zmieniają jego cząstki i gazy oraz jaka jego część dociera do stratosfery. Dym może utrzymywać się tam przez miesiące, wpływając na ilość energii słonecznej pochłanianej przez atmosferę i docierającej do powierzchni Ziemi. Wyniki mają pomóc w ulepszaniu modeli pogody i klimatu oraz w opracowaniu ostrzeżeń dla strażaków przed niebezpiecznymi zmianami wiatru.

Źródła