Bezzałogowiec był cywilnym statkiem powietrznym i nie przeleciał nad bazą. Jego lot odbywał się jednak w strefie, w której obowiązuje zakaz lotów bezzałogowych statków powietrznych. Wojskowe systemy obrony powietrznej obserwowały go przez cały czas. Według komunikatu MON dron operował około kilometra od bazy i nie zbliżył się do jej newralgicznych obiektów. Wcześniejsze informacje resortu wskazywały, że urządzenie znajdowało się około pół kilometra od instalacji, a jego lot trwał około pięciu minut.
Wojsko wykryło drona oraz ustaliło miejsce, z którego kierował nim operator. O zdarzeniu powiadomiono odpowiednie instytucje i służby, w tym policję. Jednym z działań podjętych przez żołnierzy było zgłoszenie incydentu pod numerem 112. MON przekazało sprawę policji, a szczegółów dotyczących zastosowanych środków ochrony nie ujawniono ze względów bezpieczeństwa.
Baza w Redzikowie jest elementem amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej i ma znaczenie dla bezpieczeństwa Polski, NATO oraz Stanów Zjednoczonych. Instalacje chronią amerykańscy żołnierze, natomiast główną odpowiedzialność za bezpieczeństwo obiektu ponosi strona polska. Do ochrony bazy skierowano specjalny pododdział.
