Szerszeń żółtonogi został w październiku zauważony w Wielkiej Wsi pod Krakowem, a później także w pasiece Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W drugim miejscu zaobserwowano pojedyncze osobniki, jednak nie znaleziono tam gniazda. Naukowcy i pszczelarze potwierdzili dotąd dwa miejsca występowania owada, a pochodzenie krakowskiej populacji mają pomóc ustalić badania genetyczne kilkunastu osobników.
Gatunek poluje na pszczoły miodne przy wlotach do uli. Może w ten sposób ograniczyć ruch pszczół w pasiece, pozbawiając rodziny dostępu do pokarmu. Jesienią królowe kopulują i zakopują się w ziemi, a wiosną zakładają własne gniazda. W dużych koloniach szerszenia żółtonogiego żyje ponad 1000 osobników. Gniazda wtórne mają zwykle kulisty lub gruszkowaty kształt, niewielkie boczne wejście i często znajdują się wysoko w koronach drzew.
W przyszłym tygodniu do Wielkiej Wsi ma przyjechać brygada z Francji specjalizująca się w likwidacji takich gniazd. Według naukowców obecnie najskuteczniejszą metodą ograniczania populacji jest ich niszczenie, ponieważ pułapki działają słabiej. Szerszenia można rozpoznać po trzech żółtych, końcowych członach nóg, czarnym tułowiu i żółto-pomarańczowej końcówce odwłoka.
