Kamery szpitala zarejestrowały 41-letniego Jarosława stojącego przy zamkniętych drzwiach izby przyjęć. Mężczyzna kilkakrotnie naciskał dzwonek, ale nie uzyskał pomocy. Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na nieudzieleniu pomocy. Postępowanie sprawdzające prowadzi Prokuratura Rejonowa w Lublinie.

Do zdarzenia doszło w połowie sierpnia. Jarosław obudził się z dreszczami, nudnościami, biegunką i uciskiem w klatce piersiowej. Gdy pojawiły się problemy z oddychaniem, pojechał z żoną do szpitala przy ul. Herberta. Po nieudanych próbach wejścia kobieta wezwała karetkę. W tamtym czasie izba przyjęć powinna działać z udziałem dwóch pielęgniarek oraz lekarza dyżurnego.

Pacjent trafił ostatecznie do szpitala MSWiA w Lublinie. Lekarze rozpoznali u niego ostry pełnościenny zawał prawej ściany serca, stanowiący zagrożenie życia. Według ich oceny mężczyzna nie przeżyłby do rana. Dyrektor wszczął także postępowanie dyscyplinarne wobec dwóch osób pełniących wtedy dyżur. Pracownicy twierdzą, że nie słyszeli dzwonka. Szpital zapowiedział całodobowe otwarcie izby przyjęć oraz stopniową rotację personelu. Sprawę analizuje również lubelski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia.

Źródła