W lipcu i sierpniu pożary objęły około 2760 akrów terenów wiejskich w północnej Walii, czyli obszar odpowiadający ponad 1500 boiskom piłkarskim. W rejonie Sychnant Pass w hrabstwie Conwy ewakuowano 36 domów, a ogień zajął około 200 akrów. Naukowcy z Bangor University oceniają jednak, że największe straty są niewidoczne, ponieważ ogień uszkodził także glebę.
W Sychnant Pass pożar miał zabrać około 10 centymetrów wierzchniej warstwy podłoża. Znajdowała się w niej materia organiczna powstająca przez około 4000 lat, a gleba pełniła funkcję magazynu węgla, składników odżywczych i wody. Jej utrata zwiększa ryzyko erozji oraz osłabia siedliska rzadkich roślin, motyli i owadów. Pojawiające się zielone pędy nie muszą oznaczać pełnej regeneracji: paprocie mogą odrastać z głębokich kłączy, natomiast wrzosy i janowce mają płytsze korzenie i zostały poważnie uszkodzone.
Zespół pobiera próbki spalonej i sąsiedniej, nienaruszonej ziemi, porównując między innymi zawartość węgla, składniki odżywcze, aktywność mikroorganizmów, nasiąkliwość i ryzyko erozji. Do wskazywania nowych miejsc wykorzystuje także dane satelitarne NASA. Badacze będą wracać na stanowiska przez dwa lata, aby ocenić tempo odbudowy i odporność poszczególnych siedlisk na kolejne pożary.
