14 września 2026 roku antarktyczny lód morski osiągnął prawdopodobnie swoje roczne maksimum. Według NASA i amerykańskiego Narodowego Centrum Danych o Śniegu i Lodzie (NSIDC) pokrywał wtedy około 17,59 mln km² Oceanu Południowego. Był to trzeci najniższy zimowy wynik od początku obserwacji satelitarnych, prowadzonych od końca 1978 roku.

Sama liczba nie oznacza jednak, że cały lód wokół kontynentu został dokładnie zmierzony jako jednolita, zwarta pokrywa. Naukowcy posługują się określoną definicją zasięgu lodu morskiego. Do obliczeń włączają obszary, na których lód pokrywa co najmniej 15 proc. powierzchni morza. Dzięki temu można porównywać dane z kolejnych lat według tej samej reguły.

Zasięg lodu to nie to samo co jego grubość

„Zasięg” oznacza sumę powierzchni obszarów spełniających przyjęty próg koncentracji lodu. Nie jest to bezpośredni pomiar jego objętości ani średniej grubości. Dwa sezony mogą więc mieć podobny zasięg, ale różnić się ilością lodu znajdującego się na tych obszarach. W przekazanych danych oceniany jest przede wszystkim obszar występowania lodu, a nie jego całkowita masa.

Próg 15 proc. pozwala oddzielić obszary uznawane za pokryte lodem od otwartego morza. Na mapach NASA najwyższe koncentracje są przedstawiane jako nieprzezroczyste białe pola, a otwarta woda jako ciemny błękit. Zestawienia obejmują zwykle dwa charakterystyczne momenty cyklu: wrzesień, gdy lodu jest najwięcej, oraz luty, gdy jego zasięg spada do minimum.

Antarktyczny lód morski zmienia się sezonowo, ponieważ pory roku na półkuli południowej występują w odwrotnej kolejności niż na półkuli północnej. Zimą, około września, zamarzają rozległe obszary oceanu otaczającego kontynent. Latem, około lutego, lód wycofuje się i pozostaje go najmniej. W 2026 roku maksimum przypadło 14 września, a nie dokładnie w jednym, z góry ustalonym dniu każdego roku. Termin szczytu może się zmieniać wraz z przebiegiem sezonu.

Jak satelity rozpoznają lód pod chmurami

Pomiary nie opierają się wyłącznie na zdjęciach widzialnych. Satelity wykorzystują pasywne czujniki mikrofalowe, które rejestrują naturalną energię mikrofalową emitowaną przez Ziemię. Lód morski emituje jej więcej niż otwarta woda, dlatego oba środowiska można rozróżnić na obrazach mikrofalowych.

To rozwiązanie ma istotną praktyczną zaletę: mikrofale przechodzą przez chmury. Satelity mogą zatem regularnie obserwować lód niezależnie od zachmurzenia, które utrudniałoby wykonywanie pomiarów w świetle widzialnym. Powtarzalna metoda pozwala budować długą serię danych i porównywać zasięg z różnych dekad.

Rekord pomiarów rozpoczął się pod koniec 1978 roku dzięki danym z satelity NASA Nimbus-7. Od 1987 roku wykorzystywano także satelity Defense Meteorological Satellite Program, a w latach 2002–2011 obserwacje prowadził satelita NASA Aqua. Od 2025 roku naukowcy korzystają również z obserwacji japońskiego satelity GCOM-W. Zmiana platform nie oznacza przerwania serii, ponieważ dane są używane do śledzenia tego samego parametru: zasięgu obszarów o koncentracji lodu co najmniej 15 proc.

Dlaczego antarktyczny cykl różni się od arktycznego

Antarktyda jest kontynentem otoczonym oceanem, podczas gdy Arktyka jest oceanem otoczonym przez lądy. Położenie geograficzne daje lodowi morskiemu wokół Antarktydy więcej miejsca na rozprzestrzenianie się zimą. Jednocześnie część tego lodu dociera na cieplejsze szerokości geograficzne, dlatego latem może intensywnie topnieć.

Ta różnica pomaga wyjaśnić, dlaczego antarktyczne dane mają silny rytm sezonowy i dużą zmienność z roku na rok. W latach 1979–2014 całkowity zasięg lodu wokół Antarktydy rósł średnio o około 1 proc. na dekadę. Nie było jednak pewności, czy wzrost ten oznacza trwałą zmianę, ponieważ zasięg lodu w poszczególnych częściach Oceanu Południowego znacznie się waha.

Najwyższe zimowe wartości wystąpiły w trzech kolejnych latach: 2012, 2013 i 2014. W 2012 roku maksimum wyniosło około 19,4 mln km², w 2013 roku około 19,5 mln km², a 22 września 2014 roku lód objął 20,11 mln km². Był to pierwszy przypadek przekroczenia 20 mln km² w historii pomiarów.

Po 2015 roku wcześniejszy wzrost się zakończył. Od 2016 roku obserwowano wyraźne spadki zasięgu, choć zdarzały się niewielkie odbicia. W większości lat pokrywa lodowa pozostawała poniżej wcześniejszych wartości uznawanych za typowe. W 2023 roku odnotowano zarówno najmniejsze letnie minimum, jak i najmniejsze zimowe maksimum w całej serii. Wynik z 2026 roku nie był rekordowo niski, ale znalazł się na trzecim miejscu od końca dla zimowego maksimum.

Co może zmienić mniejsza powierzchnia lodu

Lód morski wpływa na bilans energii na powierzchni oceanu. Jego jasna powierzchnia odbija promieniowanie słoneczne. Kiedy lodu ubywa, większy obszar ciemnej wody może pochłaniać energię. W materiałach NASA i NSIDC wskazano, że mniejszy zasięg lodu może w ten sposób zwiększać ilość ciepła pochłanianego przez ocean.

Zmiana dotyczy także warunków wokół pływających szelfów lodowych. Lód morski może ograniczać oddziaływanie fal na ich krawędzie. Jego utrata zwiększa podatność szelfów na działanie fal, a szelfy spowalniają spływ lodu z wnętrza kontynentu do oceanu. Nie oznacza to, że każdy spadek zasięgu prowadzi do załamania szelfu, ale wskazuje na jeden z mechanizmów, które naukowcy obserwują.

Sezonowy lód jest również środowiskiem ważnym dla zwierząt. Na jego powierzchni wychowują się młode pingwiny cesarskie i foki Weddella. W 2023 roku brytyjscy badacze opisali kolonie pingwinów na Morzu Bellingshausena, w których po gwałtownym ubytku lodu najprawdopodobniej nie przeżyło żadne pisklę. Ten przykład pokazuje, że znaczenie lodu nie ogranicza się do samego pomiaru powierzchni oceanu.

Dlaczego potrzebne są kolejne lata obserwacji

Pojedynczy niski wynik nie rozstrzyga jeszcze, czy rozpoczęła się trwała zmiana. Antarktyczny lód morski silnie różni się między latami, a na jego zasięg wpływają warunki panujące wokół całego kontynentu. Dlatego NASA i NSIDC opisują obecny spadek jako zjawisko wymagające dalszego monitorowania, a nie jako ostatecznie wyjaśniony trend.

Najważniejszą rolę odgrywa tu ciągłość pomiarów. Satelity pozwalają co roku wyznaczać maksimum i minimum według tej samej definicji oraz sprawdzać, czy niskie wartości utrzymują się przez dłuższy czas. Dopiero kolejne sezony pokażą, czy wyniki z ostatnich lat są częścią długoterminowej zmiany, czy też mieszczą się w zakresie naturalnych wahań antarktycznego lodu morskiego.

Źródła