Decyzja prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów dotyczy jednego z najważniejszych fragmentów łańcucha dostaw leków: sprzedaży hurtowej do aptek. Według ustaleń urzędu grupy Neuca, Farmacol i Polska Grupa Farmaceutyczna miały w latach 2015–2022 łącznie ponad 70 proc. udziału w hurtowej sprzedaży leków w Polsce. Przy takiej skali sposób konkurowania między tymi firmami mógł wpływać na warunki, na jakich apteki zaopatrywały się w produkty farmaceutyczne.

UOKiK uznał, że przedsiębiorcy przez ponad dekadę wymieniali się poufnymi informacjami dotyczącymi cen, sprzedaży oraz innych warunków handlowych oferowanych konkretnym aptekom. Nie chodziło więc wyłącznie o obserwowanie publicznych cenników. Hurtownie miały uzyskiwać dane pozwalające sprawdzić, co dana apteka kupowała u konkurenta, ile za to płaciła oraz na jakich zasadach zawierana była transakcja.

Skąd hurtownie miały informacje o aptekach

Źródłem danych były programy partnerskie prowadzone przez hurtownie dla aptek. W zamian za udział w takich programach apteki mogły otrzymywać między innymi rabaty, szkolenia albo wsparcie marketingowe. Jednocześnie hurtownie uzyskiwały informacje o zakupach uczestniczących w nich placówek. Według UOKiK dane pochodziły z tysięcy aptek i były gromadzone za pośrednictwem wykorzystywanych do tego narzędzi informatycznych.

Sam fakt, że przedsiębiorca zna dane dotyczące zakupów własnych klientów, nie jest w przedstawionym materiale oceniany jako istota naruszenia. Problemem opisanym przez urząd było przekazywanie tych informacji konkurentom. Neuca i Polska Grupa Farmaceutyczna miały korzystać z tego mechanizmu od października 2015 r., natomiast spółki z grupy Farmacol dołączyły w styczniu 2017 r. UOKiK oceniał więc nie pojedynczą wymianę, lecz działanie rozciągnięte na wiele lat i obejmujące znaczną część rynku.

Znaczenie miała szczegółowość informacji. Hurtownia mogła wiedzieć nie tylko, że apteka kupuje określony lek, ale również jaki produkt wybrała u konkurenta, jaką uzyskała cenę i jakie dodatkowe warunki jej zaproponowano. Taki obraz zakupów konkretnego klienta zmniejszał niepewność, która zwykle towarzyszy rywalizacji między dostawcami. Firma nie musiała jedynie szacować, jaką ofertę przedstawił konkurent — według ustaleń urzędu mogła znać jej istotne elementy.

Dlaczego wymiana poufnych danych wpływa na ceny

Na rynku, na którym sprzedawcy nie znają dokładnej oferty konkurentów dla konkretnego klienta, próbują przyciągnąć zamówienie ceną, rabatem albo korzystniejszymi warunkami współpracy. Każda decyzja wiąże się wtedy z ryzykiem: zbyt wysoka cena może oznaczać utratę apteki, a zbyt duża obniżka — rezygnację z części możliwego zarobku.

Według UOKiK wymiana danych ograniczała właśnie tę niepewność. Jeżeli hurtownia widziała, że konkurent sprzedaje konkretny lek drożej, mogła podnieść własną cenę bez większego ryzyka utraty klienta. Jeżeli konkurent obniżył cenę, mogła dostosować swoją ofertę do nowego poziomu. W niektórych sytuacjach wystarczała niewielka obniżka, a w innych nie było potrzeby obniżać ceny wcale, ponieważ przedsiębiorca wiedział, że jego propozycja pozostanie akceptowalna dla apteki.

W materiałach przywołanych przez 300Gospodarka pojawia się określenie z korespondencji pracowników jednej z hurtowni, zgodnie z którym chodziło o to, by „nie wywołać wojny cenowej”. UOKiK zinterpretował opisany mechanizm jako ograniczenie rywalizacji cenowej i „synchronizowanie” cenników. Oznacza to, że konkurenci nie musieli formalnie ustalić jednej ceny dla wszystkich klientów, aby osłabić konkurencję. Wystarczyć mogło wzajemne poznawanie ofert kierowanych do konkretnych aptek i reagowanie na nie w sposób ograniczający presję cenową.

Taki mechanizm utrwalał, zdaniem urzędu, istniejący układ sił. Najwięksi dostawcy mogli łatwiej przewidywać działania konkurentów, a mniejsze hurtownie miały mniej przestrzeni do zdobywania klientów za pomocą atrakcyjniejszych warunków. Skutkiem nie musiała być identyczna cena każdego produktu w każdej aptece. Istotą zarzutu było osłabienie procesu, w którym firmy niezależnie od siebie próbują zaoferować klientowi możliwie korzystne warunki.

Jak skutki mogły przechodzić na apteki i pacjentów

Bezpośrednimi odbiorcami hurtowni są apteki, dlatego pierwszego skutku należy szukać na poziomie ich zaopatrzenia. Według UOKiK apteki mogły otrzymywać gorsze warunki od podmiotów, które zapewniały szeroki dostęp do leków i miały dużą część rynku. Jeżeli najwięksi dostawcy słabiej rywalizowali o zamówienia, apteka mogła mieć mniej możliwości wynegocjowania niższej ceny lub korzystniejszych warunków handlowych.

Dalsze ogniwo stanowią pacjenci. Materiały nie przedstawiają wyliczenia, o ile konkretnie miały wzrosnąć ceny leków z powodu opisanego działania. UOKiK wskazuje jednak na możliwy mechanizm przenoszenia skutków: słabsza konkurencja hurtowa mogła pogarszać warunki zaopatrzenia aptek, a te mogły następnie wpływać na ceny przy kasie. W tym sensie urząd mówi o szkodzie odczuwanej ostatecznie przez pacjentów, choć sama decyzja dotyczy zachowania hurtowni, a nie indywidualnych cen wszystkich leków w aptekach.

Znaczenie sprawy wynika także z udziału badanych grup w rynku. Łącznie przekraczał on 70 proc. w latach 2015–2022. UOKiK uznał, że ograniczenie konkurencji między przedsiębiorstwami zaopatrującymi tak dużą część aptek jest szczególnie istotne społecznie. Im większy udział uczestników danego porozumienia w rynku, tym szerszy może być zakres aptek, na które wpływają warunki oferowane przez tych dostawców.

Wysokość kar i rola programu leniency

Łączna wysokość kar wyniosła dokładnie 904 969 744,47 zł. Najwyższą sankcję — 499 037 763,85 zł — nałożono na Neuca. Farmacol-Logistyka ma zapłacić 400 532 440 zł, Farmacol 3 488 520 zł, a Świat Zdrowia 1 911 020,62 zł. UOKiK przypomina, że maksymalna kara za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję może wynieść 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

Polska Grupa Farmaceutyczna uniknęła kary finansowej. Według UOKiK skorzystała z programu leniency, który pozwala uczestnikowi niedozwolonego porozumienia uniknąć sankcji albo znacząco ją zmniejszyć, jeżeli przekaże organowi dowody i podejmie współpracę. PGF miała dostarczyć materiały i współpracować w toku postępowania. Urząd wskazał, że jako wnioskodawca programu pomogła wykryć i rozbić porozumienie.

Program leniency ma w tej sprawie znaczenie praktyczne: przedsiębiorca uczestniczący w naruszeniu może zdecydować się na ujawnienie informacji organowi, zanim zrobią to inni uczestnicy. Dzięki temu urząd może uzyskać dowody dotyczące sposobu działania porozumienia, jego uczestników i czasu trwania. W przedstawionym materiale nie ma jednak informacji o szczegółowych warunkach współpracy PGF ani o tym, jakie konkretne dokumenty przekazała.

Decyzja nie jest jeszcze prawomocna

Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała decyzję UOKiK i potwierdziła kwalifikację opisanej praktyki w świetle materiału dowodowego pozyskanego podczas przeszukań. Nie oznacza to jednak zakończenia krajowej ścieżki odwoławczej. Decyzja prezesa UOKiK nie jest prawomocna, a ukaranym przedsiębiorstwom przysługuje odwołanie do sądu.

Na tym etapie należy więc odróżnić ustalenia i ocenę organu od ostatecznego rozstrzygnięcia sądowego. UOKiK uznał, że wymiana poufnych danych ograniczała konkurencję, a skala rynku uzasadniała wysokie sankcje. Firmy mogą zakwestionować tę decyzję, dlatego jej skutki prawne nie są jeszcze ostatecznie przesądzone. Niezależnie od dalszego przebiegu sprawy materiał pokazuje, dlaczego w konkurencji liczy się nie tylko sama wysokość ceny, lecz także informacja o tym, jakie warunki konkurenci oferują konkretnym klientom.

Źródła