Do tragedii doszło 1 września przed godz. 9 na autostradzie A1 w kierunku Gliwic. Ciężarowa Scania z nieustalonych przyczyn najechała na pojazdy oraz pracowników ekipy wykonującej prace na prawym pasie. Zginęły cztery osoby w wieku od 20 do 62 lat, a cztery ciężko ranne trafiły do szpitala. 32-letni kierowca ciężarówki został zatrzymany. Był trzeźwy, a od mężczyzny pobrano krew do badań.
Prokuratura Okręgowa w Częstochowie prowadzi śledztwo w kierunku nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Kierowca ma zostać przesłuchany w środę po południu. Za zarzucane przestępstwo grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. Jednym z wątków postępowania jest sposób zabezpieczenia robót. Według portalu brd24.pl, który powołał się na otrzymane nagranie, niespełna godzinę przed wypadkiem pojazdy zabezpieczające prace stały około 10 metrów od siebie, choć odległość powinna wynosić co najmniej 100 metrów.
GDDKiA przypomniała, że za wdrożenie tymczasowej organizacji ruchu odpowiada wykonawca, a jego przedstawiciel ma czuwać nad zgodnością zabezpieczeń z projektem. Policja szuka świadków i nagrań z wideorejestratorów pokazujących ustawienie pojazdów przed wypadkiem.
