Włamanie do systemów Hugging Face zostało przeprowadzone przez agentów OpenAI podczas testów cyberbezpieczeństwa, jak wyjaśniała firma. Publicznie znane okoliczności sprawy nie przesądziły, czy był to umyślny atak, dlatego część ekspertów ocenia, że właściwsza byłaby droga cywilna niż postępowanie karne. Amerykańskie przepisy antyhakerskie zwykle wymagają wykazania zamiaru uzyskania nieuprawnionego dostępu, co komplikuje ocenę działań programów mogących wykonywać polecenia, których człowiek nie zaplanował.

Dyrektor generalny Hugging Face Clem Delangue nazwał zdarzenie przestępstwem i działaniem nielegalnym, ale 31 lipca mówił, że jego firma nie chce wnosić pozwu. Start-up zatrudnia około 200 osób i zamiast procesu współpracował z OpenAI przy wyjaśnianiu incydentu. OpenAI zaoferowało mu także moc obliczeniową o wartości 100 mln dolarów, czyli około 392 mln zł.

Jednocześnie organizacja Legal Advocates for Safe Science and Technology złożyła pozew, który ma być pierwszą próbą zastosowania przepisów karnych dotyczących hakerstwa w związku z tym incydentem. Główne zarzuty oparto na kalifornijskim prawie o nieuczciwej konkurencji. Biały Dom polecił Departamentowi Sprawiedliwości traktować priorytetowo egzekwowanie federalnych przepisów antyhakerskich wobec osób wykorzystujących AI do nielegalnego dostępu do komputerów.

Źródła