Propozycja zakłada przeniesienie urzędujących sędziów Trybunału Konstytucyjnego w stan spoczynku oraz wybór jednorazowego, „naprawczego” składu. Sędziów miałoby wyłonić Zgromadzenie Narodowe, czyli wspólne posiedzenie 560 posłów i senatorów. Do wyboru potrzebna byłaby większość 3/5, a więc 336 głosów.

Kandydatów wskazywałby marszałek Sejmu po konsultacjach z pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, prezesem Naczelnego Sądu Administracyjnego i samorządami prawniczymi. Wymagana byłaby także wcześniejsza zgoda prezydenta. Wybrani sędziowie składaliby ślubowanie przed Zgromadzeniem Narodowym. Ich kadencje trwałyby trzy, sześć lub dziewięć lat, po czym miałby wrócić konstytucyjny sposób wyboru albo inne rozwiązanie zaakceptowane przez większość parlamentarną.

Wicepremier zapowiedział wysłuchanie publiczne w Sejmie w najbliższych dniach oraz dalszą zbiórkę podpisów pod projektem. W parlamencie ma działać zespół otwarty na różne środowiska polityczne. Pomysł poparli już posłowie klubu Polska 2050, wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia oraz łącznie 47 parlamentarzystów. Do zespołu dołączyli Grzegorz Płaczek z Konfederacji i Michał Gramatyka z Polski 2050, a zaproszenie otrzymał także klub PiS. Kosiniak-Kamysz wskazał, że liczy również na KO i Lewicę.

Źródła